Klasowa wycieczka – dzień trzeci;-)

Pożegnanie z Ziemią Kłodzką;-)

Podobnie, jak drugiego dnia, już o ósmej czekało na nas śniadanie. Wybór był duży, więc najedliśmy się do syta, bo czekały na nas kolejne turystyczne przygody. Po śniadaniu mieliśmy chwilę, by pójść do pokoi i do końca spakować i zabrać do busa swoje rzeczy. Gdy już wszystkie bagaże były spakowane, ruszyliśmy w trasę w kierunku Szczelińca. Oczywiście nie brakowało w busie zabaw, śmiechów i dobrej energii.

Po dotarciu na miejsce, wraz z opiekunami i przewodnikiem, z zaciekawieniem kierowaliśmy się w stronę niezwykłych, z daleka już widocznych skał, gdzie wg przewodnika czekało na nas 658 schodów, a okazało się, że nasi koledzy policzyli ich 670. Nie obyło się bez drobnych jęków zmęczenia, ale gdy wszyscy zobaczyli koniec schodów i widoki jakie na nas tam czekają, to każdy się ucieszył. Na szczycie mieliśmy chwile dla siebie w okolicy schroniska PTTK, gdzie podziwialiśmy lśniące w słońcu wzgórza i pagórki.

Po odpoczynku wyruszyliśmy dalej w góry, przechodziliśmy przez tzw. piekielną kuchnię oraz przez piekiełko. Gdzieniegdzie mogliśmy napotkać zalegający tam śnieg. Po długiej górskiej wycieczce, można było na straganach kupić coś dla rodziców,  czy też pamiątki dla siebie, następnie przyszła pora, żeby coś zjeść. Wszyscy najedzeni po pysznym obiedzie, który był zamówiony dla nas w restauracji, ruszyliśmy w dalszą drogę, no i jak zwykle czekał nas rozmów i śmiechów ciąg dalszy.

Zatrzymaliśmy się w Wambierzycach. Odwiedziliśmy Sanktuarium Wambierzyckiej Królowej Rodzin, zrobiliśmy zdjęcie na słynnych wysokich schodach i niestety była to ostatnia turystyczna atrakcja na naszej wycieczce. Mieliśmy jeszcze tylko zimną niespodziankę, bo z wycieczkowych oszczędności wychowawczyni zafundowała nam lody w McDonaldzie w Nysie. Pozostała nam już tylko podróż do domu, gdzie czekali na nas stęsknieni rodzice.
Wrażenia, jakie przywieźliśmy z tej wspaniałej wycieczki, pozostaną niezapomniane!
[SG]

Reklamy